Komputery wyrzucą nas na bezrobocie

Automatyzacją i robotyzacją może być zagrożone nawet 30 procent polskiego rynku pracy w ciągu najbliższych 40 lat.

Maszyny będą za człowieka nie tylko fizycznie pracować, ale też wyręczą go w myśleniu

Czy ludzie skończą tak, jak konie? Zwierzęta te, podczas I wieku maszyn zostały wyparte przez traktory i samochody. Teraz nadchodzi II wiek maszyn – epoka urządzeń, które mogą zastąpić nie tylko mięśnie, ale też ludzkie mózgi… Siłą napędową tego drugiego wieku maszyn jest wzrost mocy obliczeniowej owych maszyn, czyli komputerów…

IMG_2707

 Na zdjęciu: Michał Bruski – wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku ds. Rynku Pracy: Mija dwudziesta rocznica funkcjonowania Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej.

O tym mówiono podczas zorganizowanej przez Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w Gdańsku konferencji pt. „Wirtualny wizerunek, czyli jak wykorzystywać sieć w poszukiwaniu pracy”. Problem II wieku maszyn przedstawił Maciej Bitner, główny ekonomista Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, wykładowca akademicki. Maciej Bitner zajmuje się problematyką nowych technologii, rynku pracy, problematyką emerytalną i inwestowaniem. Interesują go problemy ekonomiczne na każdym szczeblu – od gospodarstwa domowego, poprzez finanse przedsiębiorstw po globalną gospodarkę. Współautor raportu Zatrudnienie w Polsce 2013. Wizje przyszłości ludzi na rynku pracy omówił w wykładzie pt. „Potrzeby, zawody i kompetencje przyszłości. Pośrednictwo pracy XXI wieku”

Wieżowiec z kompetencjami

Nieprzypadkowo ten wykład został wygłoszony właśnie teraz. Trzeba bowiem mówić coraz więcej o przyszłości. Z takiego założenia wychodzi Wojewódzki Urząd Pracy w Gdańsku. W bieżącym roku mija dwudziesta rocznica funkcjonowania Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej (CIiPKZ) – w strukturach Wojewódzkiego Urzędu Pracy. Minione dwie dekady przyniosły ogromne zmiany na rynku i postawiły nowe wyzwania przed całożyciowym poradnictwem zawodowym – zwracali uwagę zebranych Michał Bruski – wicedyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku ds. Rynku Pracy oraz Odeta Mazur-Gołyszny – kierownik Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w Gdańsku.

CIiPKZ w Gdańsku organizuje cykliczne konferencje, których celem jest inspirowanie do wzbogacania warsztatu pracy doradców zawodowych i osób wspierających planowanie ścieżek rozwoju edukacyjno – zawodowego, zatrudnionych w instytucjach rynku pracy, akademickich biurach karier, szkołach, poradniach psychologiczno – pedagogicznych oraz organizacjach pozarządowych.

IMG_2704

Na zdjęciu: Odeta Mazur-Gołyszny – kierownik Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej w Gdańsku: Zmiany zachodzą też w CIiPKZ. Instytucja ta będzie miała siedzibę w Gdańsku, przy ul. Heweliusza.

Tegoroczna konferencja poświęcona była przewidywanym przemianom i trendom, które związane są z postępem technologicznym, szczególnie w kontekście kanałów i sposobów komunikacji pomiędzy pracodawcami a potencjalnymi pracownikami. Głównym wątkiem było budowanie wizerunku zawodowego z wykorzystaniem narzędzi internetowych w procesie poszukiwania pracy. Zmiany zachodzą też w CIiPKZ. Od 1 lipca instytucja ta będzie miała siedzibę w Gdańsku, przy ul. Heweliusza, w wieżowcu. Tam też znajdzie się Pomorski Ośrodek Kompetencji.

Jak teraz działa świat, jak będzie funkcjonował w przyszłości?

Wkroczyliśmy w drugi wiek maszyn. To znaczy, nastała kolejna epoka ułatwiania życia ludziom, dzięki zastosowaniu różnych urządzeń. Pierwszy okres takich udogodnień zaczął się na początku XIX wieku, gdy nauczyliśmy się konstruować mechanizmy, wyręczające nas w pracach fizycznych. Teraz już jesteśmy w epoce substytucji (zastępowania) naszej pracy umysłowej – też funkcję tę mogą robić za nas maszyny. One za nas myślą, rozwiązują problemy, wskazują sposoby postępowania. Ta moc intelektualna maszyn rośnie w zastraszającym, a może w bardzo zadowalającym tempie: o 50 procent rocznie powiększa się moc obliczeniowa komputerów – mówił Maciej Bitner, główny ekonomista WISE – Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych, podczas konferencji pt. „Wirtualny wizerunek, czyli jak wykorzystywać sieć w poszukiwaniu pracy”, zorganizowanej przez Centrum Informacji i Planowania kariery zawodowej Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku.

W swym wykładzie pt. „Potrzeby, zawody i kompetencje przyszłości. Pośrednictwo pracy XXI wieku”, Maciej Bitner przedstawił zagrożenia jakie mogą wystąpić w ciągu najbliższych 40 lat. Otóż, Jedna trzecia rynku pracy może ucierpieć z powodu mechanizacji. Ludzie skończą jak konie. Jak dorożki. Zwierzęta pociągowe zostały zastąpione silnikami. Zamiast dorożek mamy samochody, taksówki. Teraz pora na eliminowanie następnych istot żywych z obsługi środków transportu: kierowców. Za kilkanaście lat zaczną kursować pierwsze, bezobsługowe, samochody ciężarowe.

To tylko przykłady stawania się ludzi coraz mniej potrzebnymi w pracy. Na szczęście, pojawia się zapotrzebowanie na nowe zawody. W jakim kierunku więc trzeba się „ustawiać”? Liczyć się będzie m.in. kreatywność, która pozwala gospodarkę „pchać” do przodu.

Na Ziemi pojawia się nowa moc. Rozrasta się ona w szybkim tempie. To moc obliczeniowa komputerów. Kilka miesięcy temu, jedną z takich potężnych maszyn, o nazwie: „Tryton”, oddano do użytku w Politechnice Gdańskiej.

IMG_2713

Na zdjęciu: Warto sobie postawić pytanie: jak teraz świat działa – proponuje Maciej Bitner.

Nadejdzie bezrobocie technologiczne

Istnienie takich urządzeń, o niezwykłym potencjale intelektualnym (maszyny i intelekt? Za kilka lat może się okazać, że są one w ten intelekt wyposażone, że czują, myślą, jak ludzie), pozwala człowiekowi na tworzenie „Big Data” – olbrzymich zbiorów danych. I szybkiego wykorzystywania informacji w tych zbiorach zawartych. Efektem mogą być wspomniane samojezdne, czyli bezobsługowe auta. Big Data pozwala też na rozwój ekonomii współdzielenia. Czyli, korzystania z jednej rzeczy przez wiele osób. Co prawda, taka sharing economy istnieje już od bardzo dawna, a jej symbolami są wypożyczalnie: samochodów, sukien ślubnych itp. To również sprzedaż rzeczy używanych, dzielenie się transportem, zatrudnianie tymczasowe. Przewiduje się, że w 2025 roku rozmiary tradycyjnego sektora wynajmu urządzeń, rzeczy i itp. spadną i zrównają się z sharing economy, rozwijającej się dzięki komputerom.

Istnienie Big Data umożliwi przetwarzanie dużego zbioru danych, często w czasie rzeczywistym. To dla nas, ludzi, oznaczać może bardzo wiele. Niewykluczone, że nadejdzie bezrobocie technologiczne. Bezrobocie technologiczne to takie, które powstaje w wyniku odkrywania nowych metod ekonomizacji pracy, w szybszym tempie niż pojawiają się nowe obszary zatrudnienia – stwierdza Maciej Bitner. Ale, z tego wynika, że jednak będą nowe zawody…

Big Data – producent bezrobotnych

Jeśli chodzi o osoby związane z obrotem pieniężnym, to prawdopodobieństwo automatyzacji wynosi 98 procent. Pracujący zostaną tu zastąpieni przez automatyczne kasy i obrót bezgotówkowy. Kasjerów wyprą roboty sprzedające. Zamiast ochroniarzy pojawią się kamery i roboty strażnicze. Warto wiedzieć, że kamera nie tylko sfilmuje intruza, ale jeszcze będzie wodzić za nim swym wzrokiem, a kiedy złodziej zniknie z pola jej widzenia, zacznie go śledzić inna kamera, z całego systemu. Już tak się dzieje.

Ludzie staną się zbędni, tak jak niepotrzebne stały się konie. W USA – kraju westernów, w 1850 roku, było około 5 mln koni. W 1910 – 1920, liczba tych zwierząt sięgnęła 20 milionów. Teraz liczy niespełna 5 milionów sztuk – wynika z informacji, które przedstawił Maciej Bitner.

Ale, popatrzmy, jak malało zatrudnienie w USA w rolnictwie. W 1810 roku sięgało ono 70 milionów osób. Obecnie rolnictwem w USA zajmuje się niespełna 10 mln osób. Mniej pracy potrzeba do wytworzenia takiej samej ilości produktów. Tak jest nie tylko w rolnictwie, przemyśle, ale również w usługach.

IMG_7988

Na zdjęciu: Superkomputer „Tryton” w Politechnice Gdańskiej. Jego zdolności obliczeniowe to biliard operacji matematycznych na sekundę. Oddano go do użytku 02 marca, 2015 roku.

Spadnie zapotrzebowanie na lekarzy zajmujących się diagnostyką medyczną. Maszyny, korzystające z big data, rozpoznają, podadzą prawdopodobne schorzenia, które mogą człowiekowi dokuczać. To krok w kierunku substytucji lekarzy diagnostów, radiologów przez maszyny.

Jedna trzecia polskiego rynku pracy, głównie umysłowej, w ciągu 30 – 40 lat będzie zagrożona mechanizacją. W naszym kraju to zagrożenie stanie się większe niż wystąpi w innych państwach europejskich.

Nikłe nadzieje…

Czy miejsca pracy mogą zniknąć na zawsze? Wykładowca pocieszał zebranych. Jednak, argumenty te budzą wątpliwości.

Podstawą do optymizmu jest istnienie ludzkich potrzeb, które nie mogą być zaspokojone przez maszyny oraz nieusuwalne fakty entropii świata i rzadkości czasu, czyli nieuporządkowany rozwój świata, mało możliwy do przewidzenia.

Maszyna nie będzie nas podziwiała, nie rozśmieszymy jej, ani nie sprawimy jej przyjemności; interakcja z maszyną nigdy nie stanie się spotkaniem, będzie zawsze samotną aktywnością. Jednak, niektórym osobom maszyny wystarczają do zaspokajania różnych potrzeb, rozładowywania emocji. Dowodem są komputery i gry komputerowe.

Z entropii świata wynika potrzeba ciągłego naprawiania i porządkowania naszego otoczenia w celu dostosowania go do naszych oczekiwań, także estetycznych. A może warto dać sobie z tym poprawianiem świata spokój?

Każda czynność, której wykonanie pochłania nas z powodów innych niż spodziewana zapłata czy przyjemność, może być zlecona komuś innemu – a więc stanowi potencjalne źródło popytu na pracę. Na zlecanie prac trzeba mieć pieniądze. Na przykład dla asystenta osobistego, który uwalniałby nas od uporczywych, nielubianych czynności. Zdaniem Macieja Bitnera, taka osoba mogłaby robić za nas zakupy, porządki, wyszukiwać informacje.

W USA liczba koni zmalała, ale liczba kotów znacząco się zwiększyła. Około roku 1945 było ich tyle samo: po około 6 milionów. W 1947 roku została wynaleziona kuweta. Liczba kotów w USA znacznie się zwiększyła, a obecnie sięga 100 mln sztuk. Liczba koni jest 20-krotnie mniejsza.

Fachowcy nie zawsze byli tak bardzo potrzebni…

Czy znajdziemy coś, co sprawi że liczba miejsc pracy gwałtownie wzrośnie? Tak, jak liczba kotów w Ameryce? Jeśli, to będziemy musieli się nieco zmienić, albo wynależć coś w rodzaju kuwety – urządzenia pomnażającego etaty.

Jak bardzo powinniśmy się zmienić? Z historii wynika, że specjalistyczne kwalifikacje nie zawsze były premiowane. Ceniono je w czasach, gdy powszechne były warsztaty rzemieślnicze, od średniowiecza. Znaczenie fachowców spadło, gdy zaistniały fabryki i linie produkcyjne. Wzrost znaczenia specjalistów znowu notowany jest od lat 60. ubiegłego wieku, od zautomatyzowania linii produkcyjnych. Ilu jednak fachowców może być potrzebnych tam, gdzie prawie wszystko robią maszyny? Takie, które potrafią za nas nie tylko dźwigać, być kierowcą, ale też myśleć?

Coś jednak pozostaje niezmienne – zwraca uwagę Maciej Bitner. Zawsze liczyć się będą, niezależnie od tego, na ile premiowane będą specjalistyczne kwalifikacje: sumienność; umiejętność współpracy w grupie; kreatywność; umiejętności myślenia krytycznego; adaptacyjność – czyli zdolność przystosowywania się do nowych warunków.

Powyższe zdolności mogą nas uchronić przed „pożeraniem” przez roboty.

Według Macieja Bitnera, substytucji ludzi przez roboty sprzyjają np.: powtarzalność procesów – w przeciwieństwie do człowieka, maszyna nie odczuwa znużenia i nie obniża dokładności czynności w miarę pracy. Podobnie, nie odczuwa demotywacji wynikającej z wykonywania pracy nieprzynoszącej rozwoju zawodowego. Niebezpieczna jest też obecność wzorca, który umożliwia powtarzalność i algorytmizację, daje porównywalność wyników pracy maszyny; przejrzyste, łatwo programowalne procedury czynią robota tańszym od człowieka wykonawcą pracy; wykorzystanie siły fizycznej – z uwagi na brak ograniczeń fizjologicznych i prawnych; wysoka urazowość – z uwagi na koszt alternatywny zniszczonej maszyny wobec ludzkiego życia; możliwość samoobsługi – o ile tylko interfejs jest dostatecznie prosty do samodzielnej obsługi przez klienta.

Pośrednictwo zawodowe nie zniknie

Pytanie: czy znikną instytucje rynku pracy? Maciej Bitner pocieszał zebranych. Fachowcy z powiatowych urzędów pracy będą potrzebni. Dlaczego? Liczyć się będzie koszt poszukiwania pracy, który dla bezrobotnego może być za wysoki. Pracownicy nie mają bowiem informacji o odpowiednich dla nich ofertach. Pracodawcy nie wiedzą, skąd wziąć odpowiednich pracowników. Przeszkodą jest też asymetria informacji. Poszukujący zajęcia nie wie, kto jest dobrym pracodawcą. Z drugiej strony: pracodawca nie ma rozeznania, kto jest uczciwym i kompetentnym pracownikiem.

IMG_2906

Na zdjęciu: Wieżowiec przy ul. Heweliusza w Gdańsku. W nim będzie siedziba Pomorskiego Ośrodka Kompetencji.

Tak więc, kompetencje będą w cenie. A pracownik może nie wiedzieć, czego powinien się nauczyć, by być atrakcyjny dla właściciela firmy. Pracodawca zaś może nie rozumieć, jak powinien traktować pracowników, by ci chcieli u niego pracować. Tu pomocne obydwu stronom mogą być instytucje rynku pracy (IRP), prywatne i publiczne.

Do najważniejszych zadań IRP należą i nadal będą obowiązywać: obniżenie kosztu poszukiwania pracy; niwelowanie asymetrii informacji między pracodawcą a pracobiorcą; zwiększanie kompetencji pracowników i świadomości pracodawców.

Jak nowe technologie mogą pomóc osiągnąć te cele? Pomocne są technologie informacyjno – komunikacyjne (ICT). Pozwalają one na inteligentne wyszukiwanie poprzez platformę rekrutacyjną. Będą służyły w większym stopniu analizowaniu bazy CV (życiorysów), porównywaniu próbek pisma, zdigitalizowaniu efektów pracy, rozpoznawaniu testów kompetencji, wyników egzaminów na studiach i zaliczanych przedmiotów. Umożliwią wykorzystanie Big Data. Dzięki ICT platformy pracy tymczasowej umożliwią łatwiej zatrudnienie w niepełnym wymiarze godzin.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.