
Fot. Kazimierz Netka.
Przypomnienie słów Jana Pawła II: każdy ma jakiś obowiązek; powinność, od której nie można się wykpić, nie można zdezerterować…
Fot. Kazimierz Netka.
Najwybitniejszy Polak: święty Jan Paweł II zagościł w niedzielę 30 marca 2025 roku w Centrum Świętego Jana Nadbałtyckiego Centrum Kultury w Gdańsku. Nasz Papież został przywołany do Kościoła Świętego Jana przez artystów scen, kompozytorów, ludzi, którzy walczyli w podziemiu. Głównym organizatorem i autorem tego artystycznego wydarzenia jest Antoni Filipkowski – autor scenariusza, reżyser, kompozytor, wykonawca i producent.
Karol Wojtyła, późniejszy papież, Ojciec święty Jan Paweł II, urodził się 18 maja 1920 roku, a więc 105 lat temu. Zmarł 02 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37. W tym roku przypada 20. rocznica śmierci JP II. Za swego życia Karol Wojtyła jako Jan Paweł II dwukrotnie gościł w Gdańsku – w czerwcu 1987 r. i w czerwcu 1999 r.
Teraz znowu nas odwiedza, symbolicznie, a może nie tylko, dzięki właśnie spektaklom upamiętniającym naszego najwybitniejszego rodaka.
– Do przygotowania tego wydarzenia skłoniło nas przede wszystkim znaczenie Jana Pawła II dla nas, dla ludzi Solidarności – powiedział nam Antoni Filipkowski, kompozytor reżyser, podróżnik dziennikarz. – Bez niego po prostu nie byłoby zwycięstwa. To pomysł by co jakiś czas przypomnieć świętego dzisiaj Jana Pawła II, którego zasługi są tutaj niewyobrażalne. To mój pierwszy tego rodzaju koncert, ale wiele takich koncertów już było. Robił to między innymi Jurek Kiszkis, a także świętej pamięci Halina Winiarska.
Dzisiejszy koncert tym się różni od poprzednich, że jest w nim dużo muzyki poważnej. Zaczynamy Mesjaszem Haendla. Jest poezja Karola Wojtyły, są pisma, poematy Jana Pawła II, jego homilie i kończymy to Barką – wspólnym odśpiewaniem, z udziałem orkiestry, chóru – powiedział Antoni Filipkowski.
Fot. Kazimierz Netka.
Już dużo przed godziną rozpoczęcia spektaklu, u wejścia do Centrum Świętego Jana formował się tłum widzów. Po wejściu do Centrum Św. Jana, na ekranie nad sceną witał ich napis: Nie lękajcie się:
Fot. Kazimierz Netka.
Na powitanie program koncertu przewidywał występy Cappelli Gedanensis (chór i orkiestra) – z utworem Mesjasz – Georga Friedricha Händela.
Przypomniane zostały fragmenty homilii Jana Pawła II z pielgrzymek do Gdańska, Gdyni i Sopotu
Cappella Gedanensis – Aria na strunie G – J.S. Bach
Fot. Kazimierz Netka.
Z ekranów wyświetlano filmy Video Studio Gdańsk, przedstawiające wizyty Jana Pawła II w województwie gdańskim, przypominające wypowiedzi Ojca Świętego. Oto co usłyszeli obecni na koncercie:
– Praca nie może być dla człowieka towarem, ale musi być podmiotem – usłyszeli widzowie głos Jana Pawła II.
Fot. Kazimierz Netka.
I dalej:
Mówiąc o świadomości ludzi pracy i ich pragnień Jan Paweł II odniósł się do faktów społeczno – moralnych na polskiej ziemi: sięgają one swą genezą do tragicznego grudnia 1970 roku i pozostają wciąż zadaniem do spełnienia.
A potem mówił: Macie w pamięci wydarzenia lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych. Mieszkańcy wybrzeża gdańskiego i Pomorza stanowią zwartą wspólnotę, która w oparciu o doświadczenia historii, o tradycje polskie, a także w oparciu o wartości przyniesione tu przez ludzi z Wileńszczyzny czy z Polski centralnej, kształtuje współczesne oblicze tego obszaru. Nie mogę jednak nie zwrócić się dzisiaj w sposób szczególny do potomków słowiańskich lechickich Pomorzan, do drogich nam wszystkich Kaszubów (…).
Na Westerplatte, m.in.:
Fot. Kazimierz Netka.
– We wrześniu 1939 roku grupa młodych Polaków, żołnierzy pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego podejmując nierówną walkę z najeźdźcą pozostaje w pamięci narodu jako wymowny symbol. Trzeba, żeby ten symbol wciąż przemawiał, ażeby stanowił wyzwanie dla coraz nowych młodych ludzi, coraz nowych pokoleń Polaków. Każdy z Was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte. Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć, wypełnić, jakiś porządek praw i wartości, które trzeba utrzymać i obronić – obronić dla siebie i dla innych, jako słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć; jakiś obowiązek; powinność, od której nie można się wykpić, nie można zdezerterować.
Fot. Kazimierz Netka.
Niespodzianką było wystąpienie Antoniego Filipkowskiego, reprezentującego fragmenty z poematu Karola Wojtyły – Pieśń o Bogu ukrytym Antoni śpiewał a cappella, z empory – najwyższego „balkonu” nad sceną:
Wybrzeża pełne ciszy – sł. Karol Wojtyła, muz. Tolek Filipkowski:
Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem.
Nie pofruniesz tamtędy, jak ptak.
Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.
Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
nie powrócą oczy uwięzione.
Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
W głębiny przechylonym.
Z nurtu tego – to wiedz, że nie ma powrotu.
Objęty tajemniczym pięknem wieczności.
Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
cieniom, tylko trwać
Coraz jaśniej i prościej.
Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś,
co stamtąd nadchodzi
zamykając za sobą cicho
drzwi izdebki maleńkiej –
a idąc krok łagodzi
– i tą ciszą trafia najgłębiej
Oto, co scenariusz przewidywał dalej:
Aktorzy
Fot. Kazimierz Netka.
Małgosia
Ktoś się długo pochylał nade mną
Cień nie ciążył na krawędziach brwi.
Jakby światło pełne zieleni,
jakby zieleń, lecz bez odcieni,
zieleń niewysłowiona, oparta na kroplach krwi.
Zbyszek
To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
Które się we mnie osuwa, a pozostaje nade mną,
chociaż przemija opodal – lecz wtedy staje się wiarą i pełnią.
To nachylenie dobre, pełne chłodu zarazem i żaru,
taka milcząca wzajemność.
Fioła
Aż dotąd doszedł Bóg i zatrzymał się krok od nicości,
tak blisko naszych oczu.
Zdawało się sercom otwartym, zdawało się sercom prostym,
że zniknął w cieniu kłosów.
Jurek
A kiedy uczniowie łaknący łuskali kłosy pszenicy,
jeszcze głębiej zanurzył się w łan.
Uczcie się, proszę, najmilsi, ode mnie tego ukrycia.
Ja, gdzie ukryłem się, trwam.
Powiedzcie, kłosy wyniosłe, czy wy nie wiecie,
gdzie się zataił?
Gdzie Go szukać? – kłosy, powiedzcie,
gdzie Go szukać w tym urodzaju?
Tolek (gitara, śpiew)
„Pan, gdy się w sercu przyjmie, jest jak kwiat: Słowa: Karol Wojtyła, muz. Tolek Filipkowski
Pan, gdy się w sercu przyjmie,
Spragniony ciepła słonecznego.
Więc przypłyń, o światło
z głębin niepojętego dnia
I oprzyj się na mym brzegu.
Płoń nie za blisko nieba
I nie za daleko
Zapamiętaj, serce, to spojrzenie.
W którym wieczność cała ciebie czeka.
Schyl się, serce,
schyl się, słońce przybrzeżne,
Zamglone w głębinach ócz,
Nad kwiatem niedosiężnym,
nad jedną z róż.
Pan, gdy się w sercu przyjmie,
jest jak kwiat,
Spragniony ciepła słonecznego.
Więc przypłyń, o światło
z głębin niepojętego dnia
I oprzyj się na mym brzegu.
Płoń nie za blisko nieba
I nie za daleko
Zapamiętaj, serce, to spojrzenie.
W którym wieczność cała ciebie czeka.
Małgosia
Często myślę o tym dniu widzenia
który pełen będzie zdziwienia
nad tą Prostotą,
z której świat jest ujęty,
w której przebywa nietknięty aż dotąd
– i dalej niż dotąd.
Zbyszek
A wtedy konieczność prosta coraz większą staje się tęsknotą
za owym dniem,
który wszystko obejmie tak niezmierną Prostotą,
miłosnym tchem.
Fioła
W jednym spojrzeniu dziecięcym
skupionym w łagodnej Hostii
spotkałem się z Ojcem Niebieskim,
który patrzał z niezmierną miłością.
Przed głębią tego spojrzenia,
w którym ujrzany był świat,
zadrżały oczy moje
jak odsłonięty kwiat.
Jurek
Jeśli miłość największa w prostocie,
a pragnienie najprostsze w tęsknocie,
więc nie dziw, że pragnął Bóg,
aby najprostsi Go przyjęli,
ci, którzy dusze mają z bieli,
a dla miłości swej nie znają słów.
********************************
W tle Cappella Gedanensis – Aria na strunie G – J.S. Bach
Małgosia
Często stamtąd długo na mnie patrzy
spojrzeniami przykuwając mi twarz –
Czy ty wiesz, czy ty wiesz, mój bracie,
jak miłuje nas Ojciec nasz?
Zbyszek
Ale głębi owych słów nikt nie zna,
ale przyczyn najdalszych nikt nie wie,
jaka męka to była bezbrzeżna
ta samotność na krzyżowym drzewie.
Fioła
Lecz nie krew, która w drzewie rozkwitła,
jak rozkwita każdy trud w jutrzejszym chlebie –
tylko to odepchnięcie od Ojca,
to odtrącenie…
Jurek
Za te słowa: Czemuś mnie opuścił,
Ojcze, Ojcze – za mej Matki płacz –
Ja na wargach Twoich odkupiłem
dwa najprostsze słowa: Ojcze nasz.
**********************************************
Cappella Gedanensis (chór i orkiestra) – Wojciech Kilar – Krzesany
Ze zbioru „Kwiatki Jana Pawła II“:
Małgosia
Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził:
– Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
– Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie?
– Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością.
– Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor.
– Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
– Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze…
Zbyszek
Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany „Wujkiem”, często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
„Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
i jak tu można wierzyć tym… Paniom”.
W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował notes z dedykacją: „W tym notesie nie pisz dwójek, o to prosi Cię dziś Wujek!”.
W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie „Wujek” nie tracił rezonu i całą sytuację spuentował rymowanką:
„Za te całodzienne harce, Zmówię brewiarz przy latarce”.
Tolek – śpiew:
Fot. Kazimierz Netka.
Graj fujareczko na hali… Sł. Karol Wojtyła, muz. Tolek Filipkowski
Hej, graj, juhasie, na hali,
rozdzwoń się tonów kierdelem –
głos twój się niesie po fali,
potokiem mknie w dół wesele.
– Idziesz grajku, ulicą ponurą,
płaczesz łzami – muzyką twej duszy –
struny śpiewne jęczą ci do wtóru,
domy chłoną melodie i głuszą.
Graj fujareczko na hali –
juhasie – raduj ucho!
O usłyszymy cię w dali:
Radości Pan Bóg słucha.
O jesteś znowu święta łączności –
Muzyko! Melodio! Muzyko!
Wywiedź ścieżkami w górę Miłości
to granie od dolin – Muzyko!
Na niebie grały stada baranków
melodię wonną i cichą
i lasy szmerem wiatru lekutkim
rozbrzmiały – dziwną muzyką.
Graj fujareczko na hali –
juhasie – raduj ucho!
O usłyszymy cię w dali:
Radości Pan Bóg słucha.
Zagrajcie miechy, trąby, organy,
W gotyckim chóry kościele
– grać z wami będą na chwałę Panu
I chrząszcze, słowiki i trzmiele.
Idź ty śpiewaku, uliczny grajku
od domu do domu!
I radość strunom lej w podarunku
I szafuj szczęściem tonów.
Graj fujareczko na hali –
juhasie – raduj ucho!
O usłyszymy cię w dali:
Radości Pan Bóg słucha.
Fot. Kazimierz Netka.
Powyżej zaprezentowaliśmy fragmenty spektaklu. Koncert, przeplatany anegdotami trwał jeszcze długo. Na zakończenie program przedstawienia przewidywał odśpiewanie „Barki” wspólnie przez Chór i orkiestrę Cappella Gedanensis oraz osoby obecne na widowni.
Oto ostatnia zwrotka przewidziana w scenariuszu:
O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś,
Twoje usta dziś wyrzekły me imię.
Swoją barkę pozostawiam na brzegu,
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów.
W spektaklu „NIE LĘKAJCIE SIĘ…“ – koncercie poświęconym pamięci Św. Jana Pawła II, 30 marca, o godz. 17.00, Centrum św. Jana, Gdańsk, ul. Świętojańska 50, wystąpili m.in.: Violetta Seremak-Jankowska, Małgorzata Talarczyk, Zbigniew Jankowski, Jerzy Kiszkis, Tolek Filipkowski, Chór i Orkiestra Cappella Gedanensis pod dyrekcją Filipa Cieszyńskiego. Dyrektor Cappelli Gedanensis: Marek Więcławek.
Scenariusz i reżyseria: Antoni Filipkowski. Produkcja: AJF Media
W programie były: poezje, poematy i homilie Karola Wojtyły – Jana Pawła II, Utwory muzyczne m.in.: Jan Sebastian Bach, Georg Friedrich Händel, Wojciech Kilar, Stanisław Moniuszko, Wolfgang Amadeus Mozart.
Fragmenty homilii Jana Pawła II udostępniło archiwum Video Studio Gdańsk.
W środę, 2 kwietnia, przypada 20. rocznica śmierci św. Jana Pawła II – Karola Wojtyły. Nasz Papież jest i będzie upamiętniany także podczas innych wydarzeń.
Kazimierz Netka
Proszę, czytaj również na portalu: Pulsarowy.pl