99 procent niewierzących wracało z Kosmosu ludźmi odmienionymi. Wspomnienia z bliskości Nieba

Generał Mirosław Hermaszewski to człowiek niezwykły nie tylko dlatego, że poleciał w Kosmos.

Gdy miał półtora roku, całą noc przeleżał w… śniegu. Do szkoły oficerskiej się dostał, bo powiedział, że… zgubił książeczkę wojskową. Jest jedynym Polakiem, który Ziemię oglądał z okolic… nieba, z przestrzeni Wszechświata, w której nasz glob niewiele może zmienić.

IMG_4041Jak to jest z istnieniem Boga? Czy rzeczywiście Chrystus wstąpił do Nieba? Czy ktoś miał szansę o tym się przekonać? No, chyba ci, którzy znaleźli się tam, wysoko, gdzie – według wyobrażeń wielu z nas – jest kraina wiecznej szczęśliwości dla dusz ludzi uczciwych. Szansa spotkania z Osobą która przebywała w pobliżu Nieba, nadarzyła się w tym roku w stolicy województwa pomorskiego – 5 i 6 lutego podczas Święta Gdańskiej Nauki, zorganizowanego przez Fundację Gdańską.

IMG_3988Zbliża się południe, 05 lutego, 2016 roku. Aula Europejskiego Centrum Solidarności wypełnia się widzami. Od kilkuletnich dzieci, po emerytów. Przybywają tu, by spotkać się z niezwykłym człowiekiem. Pierwszym – i jak dotychczas – jedynym polskim kosmonautą: generałem Mirosławem Hermaszewskim. Wojskowym, któremu powierzono misję reprezentowania Polski – a dokładniej – PRL-u czyli Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – w przestrzeni międzyplanetarnej. Co ludzi przyciąga do tego wojskowego, bohatera, bohatera narodowego i światowego, z epoki komunizmu? I to na spotkanie z nim w Europejskim Centrum Solidarności? O co ludzie będą pytać generała? O stan wojenny?

IMG_3962

Okazuje się, że Mirosław Hermaszewski to człowiek, który musiał pokonywać wiele przeszkód. Od maleńkości walczył o życie, o szkołę, o…

Teraz, z okazji Wielkanocy, warto sobie uświadomić jedną rzecz: jeszcze nikt z Polaków nie był tak blisko Nieba. Co zobaczył Hermaszewski, tam, u góry? Co przeżył? Tego pragnęli się dowiedzieć uczestnicy spotkania z generałem – człowiekiem, który jest jednym z tych, którzy przecierają Ziemianom drogę w głąb Wszechświata; zapewne także na inne planety.

IMG_4047Na zdjęciu: Obraz, przedstawiający lot Dedala i Ikara. Ludzie od dawna marzyli o tym, żeby mieć skrzydła. Obraz ten pokazał generał Mirosław Hermaszewski, podczas prezentacji w Europejskim Centrum Solidarności. Fot. Kazimierz Netka.

  • Czy chciałby pan wrócić w Kosmos? – pytała Zosia lat 9.

– Bardzo, kochana – odpowiedział Generał. Myślę, że twoje pokolenie poleci na Marsa. Już się szykują. Zajmij się sportem, a gdy będziesz na studiach – napisz do Europejskiej Agencji Kosmicznej. Tam jest oddział kosmonautów. Tam przyjmują chłopców i dziewczęta. Nie można mówić o dalekich podróżach kosmicznych bez dziewcząt. Ja w twoim wieku nie myślałem o tym, a ty już marzysz o Kosmosie…

IMG_4066– Gdy wsiadłem pierwszy raz do szybowca i poleciałem, to pomyślałem: to jest moje i już „oddałem duszę diabłu”. Gdy poleciałem w Kosmos, były te same myśli….

Od tamtej chwili, od 27 czerwca 1978 roku, wiele się zmieniło…

IMG_4057– Teraz krąży nad nami olbrzymia stacja kosmiczna. W przestrzeni było już chyba 550 kosmonautów, w 55 lat od lotu pierwszego człowieka w Kosmos – mówił generał Mirosław Hermaszewski. Opowiadał o sobie, jak potoczyło się jego życie po powrocie na Ziemię. – Potem była nominacja generalska, loty na F16, 18, SU27 i przyszedł czas, gdy trzeba było zakończyć karierę… Są młodsi – powiedział generał, podczas spotkania w Europejskim Centrum Solidarności, a zorganizowanego przez Fundację Gdańską w ramach Święta Gdańskiej Nauki. Znacznie zmieniły się wyobrażenia Ziemian, marzenia ludzi, w tym Polaków, Pomorzan. Wyobrażenia tych, którzy czytali bajki po podróży Twardowskiego na Księżyc, podróży na kogucie… Gdy byłem mały nie marzyłem o czymś takim jak podróże w Kosmos. Teraz, już może być to nie tylko marzenie – mówił Generał odpowiadając na pytanie 9-letniej Zosi.

IMG_4060Ale, czy promieniowanie kosmiczne źle działa na kosmonautów? Czy z tego powodu będą żyć krócej niż zwykli ludzie? – tak brzmiało jedno z pytań.

– Organizm człowieka musi walczyć – wyjaśniał Mirosław Hermaszewski. W stanie nieważkości nie używa się mięśni, gdyż nie trzeba, więc skafandry kosmonautów mają sprężyny, by człowiek miał jakiś wysiłek pokonując ich opór. Po locie kosmonauci poddawani są rehabilitacji. Były przypadki uszkodzenia w systemie sercowo – naczyniowym, pojawiały się arytmia, zaburzenia błędnikowe u niektórych jeszcze po tygodniu od zakończenia lotu. Nie powiedziałbym, że działa to destruktywnie na organizm. Wielu kolegów odeszło, ale z przyczyn niezwiązanych z Kosmosem.

IMG_4070– Zmiana trybu życia po locie też ma znaczenie – kontynuował Generał. Kosmonauci rosyjscy lubili dobrze zjeść. Tak też było podczas przygotowań do lotów, gdy dużo się trenuje i organizm człowieka potrzeba sporo energii. Dlatego jedzenie przed lotem było obfite. Po locie, niektórzy tak samo się odżywiali jeszcze na emeryturze, nie musiwszy już trenować. Ja dzisiaj zjadłem tylko dwie kromki chleba, z dżemem – powiedział generał Mirosław Hermaszewski,

Było to około godziny 13.30, w piątek, 06 lutego, 2016 roku, gdy powiedział te słowa….

IMG_4170– Czy miał pan jakieś rozrywki w Kosmosie? – pytała inna dziewczynka.

– Ja tam miałem czas? Każą minutę wykorzystywałem na obserwowanie Ziemi – odpowiedział nasz Kosmonauta. Nigdy nie spałem 8 godzin. Uważałem, że byłaby to rozrzutność.

IMG_4166Na zdjęciu: Tak generał widział z Kosmosu Pomorze… Fot. Kazimierz Netka.

– Gdy patrzy Pan w Kosmos, to przypomina się panu coś, co pan tam przeżył?

– To mocne przeżycia, jedyne w życiu. To moje bogactwo. Bardo wielu może zrobiłoby to lepiej ode mnie. Miałem jednak predyspozycje do takiej podróży i wyniki psychologiczne uzyskałem najlepsze. Teraz zupełnie inaczej rozumiem komunikaty przekazywane ze stacji kosmicznej; wyobrażam sobie co kosmonauci robią; gdy patrzę, jak tam „fruwają” to im zazdroszczę. Być w Kosmosie to wielkie przeżycie i to się wiecznie śni po nocach. Tuż po locie kazano mi napisać książkę. Jestem z natury leniwy, więc parę lat zeszło. Zacząłem zbierać materiały, przeglądać stare kalendarze, i rzeczywiście – da się tę książkę w jedna noc przeczytać.

– Na jakich samolotach latało się panu najlepiej?

Najlepiej – szybowcem; do tej pory – odpowiedział generał Mirosław Hermaszewski. Jeśli chodzi o bojowe to najmocniejszym, najbardziej manewrowym jest F-18, amerykański. Latałem nim w Kanadzie, w Polsce. Ale, szybowiec to romantyka…

IMG_4214Dociekliwość młodych ludzi była zadziwiająca:

– Czy pan czuje się wielki, po tym, czego pan dokonał? – brzmiało kolejne pytanie.

– Raczej nie, bo mierzyłem 183 centymetry, a teraz mam chyba 182…

IMG_4217– A jakie uczucia przeważały u pana przed lotem w Kosmos? Strach, zachwyt…

– Byłem codziennie zajęty, na Kosmodromie przez dwa tygodnie. Tam trwała intensywna praca, badania medyczne, wprowadzanie dokumentacji. Dopiero ostatni wieczór miałem dla siebie. Wszedłem na dach hotelu, wziąłem duży zegarek, na nim godzina 18.26, czyli godzinę startu. Na tle zachodzącego Słońca porozmawiałem sobie z Kosmosem, może z kimś jeszcze… Gdy się wybierasz w daleką podróż, to przychodzi pora na pisanie. Mieszkałem w apartamencie razem z Klimukiem; tylko kilka osób miało prawo do nas wejść. Napisałem listy do mamy, do żony, do dzieci, do syna. Te listy stanowią dla mnie najważniejsza pamiątkę.

IMG_4138Po wejściu naszego statku na orbitę czekała mnie niezwykle miła niespodzianka. Dostałem list od małżonki, która potajemnie dała go Klimukowi. Ja spałem pod sufitem. Klimuk mówi: mam coś dla ciebie. „Podpływa”, daje, patrzę, a to list od mojej żony. Zaadresowany: Mirosław, gdzieś w Kosmosie…

Młodzież zareagowała natychmiast:

– A jak się śpi w Kosmosie?

– Nie było kajut; teraz kosmonauci je posiadają. Koledzy mieli śpiwory na ścianie, a ja dwa metry wyżej, na suficie. Spać się bardzo chce; człowiek jest zmęczony w tej nieważkości; jest taki natłok informacji, że trudno zasnąć. Gdy w dzień się pracuje, polecisz pod sufit, zaczepisz się gumkami, 15 minut i spisz. Ja nigdy nie spałem 8 godzin, a 4 – 5 najwięcej. Bo IMG_4243chciałem jak najwięcej zobaczyć. 16 razy w ciągu doby mieliśmy dzień i noc… Gdy się kładło do snu, ręce trzeba było schować do śpiwora i gumkami się przypiąć. Po pierwszej nocy, gdy się obudziłem, zobaczyłem, że ręce mi odstają od ciała. Pomyślałem, że topielcem jestem…

IMG_4231– A jak to jest z Kosmitami? – pytanie, które zapewne wielu zgromadzonych chciało postawić. Tym razem najciekawszą była dorosła pani.

– Zawsze takie 10-letnie dziewczynki pytają mnie o to. Jest wielu śledzących te sprawy; wsłuchiwali się także w naszą korespondencję słowną. Potem musiałem odpowiadać na pytania, pisać raporty. Gdy odlecieliśmy od stacji orbitalnej, oderwała się pokrywa – koc termiczny. Ja powiedziałem: odszedł od nas… Po rosyjsku oczywiście, powiedziałem: uszoł…

– Kto odszedł, gdzie, jak? – pytano mnie później. Jak wyglądał?

Miałem obowiązek przed zejściem z orbity zdjąć i schować do specjalnej „kieszeni” dużą soczewkę. A kieszeń była zamykana zamkiem błyskawicznym, po rosyjsku: mołnia. Zamek się zacinał. Szarpnąłem zbyt mocno… Powiedziałem, że mołnia się urwała.

– Jaka błyskawica, co, dlaczego? – pytano mnie na Ziemi.

– Czy pana lot kosmiczny miał wpływ na na pana światopogląd? – pytał mężczyzna.

– Taki sam miałem światopogląd przed jak i obecnie – odpowiedział generał Mirosław Hermaszewski. W tamtych czasach, trudnych, Kolegom Rosjanom przed lotem organizowano zabrania partyjne, przyjmowano od nich deklaracje. Po każdym locie koledzy rosyjscy mówili: coś tu musi być, to za bardzo skomplikowane. 99 procent niewierzących wracało z Kosmosu ludźmi odmienionymi…

IMG_4240Na zdjęciu: Reprezentanci Polskiej Agencji Kosmicznej na spotkaniu z generałem Mirosławem Hermaszewskim, 06 lutego 2016 roku, w Europejskim Centrum Solidarności. Fot. Kazimierz Netka.

– Czy jakaś kobieta była w Kosmosie? – pytała dziewczyna.

– Zajrzyj sobie do internetu. Pierwsza była Walentyna Tiereszkowa, moja kumpela. Bardzo sympatyczna. Ze 40 ich było. Rosjanki, Amerykanki. Na ostatnim naszym kongresie – spotykamy się co roku – przyjechało kilkanaście kosmonautek. A wiecie panowie, to laseczki… – wspominał Generał.

IMG_4150Pytanie z ostatniego rzędu: Panie generalne, a czego panu najbardziej brakowało w Kosmosie?

– Wiesz, bardzo mi brakowało kontaktu z rodziną. Nie mieliśmy łączności. Teraz koledzy mają kajuty, w nich laptopy, zdjęcia rodzinne i gdy są w strefie łączności mogą telefonować do domu. Kolega latał ponad pół roku, ja byłem wtedy w centrum kierowania lotami; on poznał mój głos, zaczęliśmy rozmawiać o zwykłych rzeczach: byłem w kiosku, widziałem gazetę… Brakowało nam normalności; tam się mówi językiem specyficznych skrótów, gestów, bo czasu brak. Miałem przepiękny sen, że siedzę sobie nad strumykiem, woda szemrze, nogi mam w wodzie, obserwuję ryby, krzaki, zaczyna padać deszcz. Budzę się i myślę: Boże mój, gdzie ja jestem? Gdzie to jest: wokół technika, żelaza, rury, przewody. Brakowało nam w Kosmosie tej ziemskiej normalności…

Nigdy nie można mówić, że to koniec marzeń.

IMG_4260Spełnienie marzeń zostania lotnikiem, bo o wyprawach w Kosmos, Mirosław Hermaszewski w latach swego dzieciństwa wcale nie myślał. Na komisji poborowej, oceniającej przydatność młodych ludzi do służby wojskowej, Mirosław Hermaszewski otrzymał kategorię C, czyli zdolny do służby wojskowej z ograniczeniami. Taki miał wpis do książeczki wojskowej. Oznaczało to zamknięcie drogi do żołnierza zawodowego, a więc także koniec marzeń o lataniu…

Kilka tygodni później zdawał egzamin do szkoły oficerskiej. Teorię i praktykę zdał wspaniale. W biegu na 1,5 km zwyciężył, a dystans ten pokonał na bosaka, bo nie było go stać na sportowe obuwie. Gdy stanął przed egzaminującymi, stopy miał pokrwawione. Zapytany o książeczkę wojskową, w której widniała kategoria zdrowia C, powiedział, że zgubił ten dokument. Został przyjęty na wojskowe studia. Uczelnię ukończył z wyróżnieniem.

To tylko jeden z wielu niezwykłych wydarzeń w życiorysie generała – pierwszego polskiego kosmonauty.

Można powiedzieć, że już gdy był malutkim dzieckiem, wiele przeżył. Cudownie został ocalony. Jego rodzinie, podczas II wojny światowej groziła śmierć. Gdy matka uciekała przed oprawcami, upuściła Mirosława w śnieg. Dziecię do świtu tam przeleżało. Rano Mirka znalazł ojciec…

IMG_4127O szczegółach niezwykłego życia, kariery pierwszego i jedynego polskiego kosmonauty można poczytać na stronie internetowej http://hermaszewski.com/?strona=hermaszewski&kat=biografia&id=1 . Napisano tam, że Mirosław Hermaszewski urodził się 15 września 1941 roku w Lipnikach na Wołyniu w patriotycznej rodzinie znanej z działalności niepodległościowej, oświatowej i społecznej. Tam, na ziemi przodków utracił ojca i wielu krewnych. Jako niemowlę uniknął śmierci. Po wojnie w ramach tzw. repatriacji rodzina została przesiedlona do Wołowa na Dolnym Śląsku.

IMG_4089W 1961 r. w Grudziądzu ukończył kurs pilotażu samolotowego i jesienią rozpoczął naukę w wymarzonej Szkole Orląt w Dęblinie jako kandydat na pilota myśliwskiego. Szkołę lotniczą ukończył 22 marca 1964 r., jako prymus. Otrzymał stopień podporucznika i zdobył jednocześnie kwalifikację pilota samolotów odrzutowych 3 klasy.

W 1971 r. ukończył w Rembertowie Akademię Sztabu Generalnego, po czym kontynuował służbę jako dowódca eskadry w Słupsku, w Gdyni (Babie Doły) był zastępcą dowódcy pułku. We Wrocławiu dowodził 11 pułkiem myśliwców i z tego stanowiska trafił do grupy kandydatów na kosmonautów. Po wnikliwej selekcji rozpoczął przygotowania do lotu kosmicznego w Gwiezdnym Miasteczku. 27 czerwca 1978 r., jako inżynier pokładowy wystartował wraz z Rosjaninem Piotrem Klimukiem z kosmodromu Bajkonur do lotu w kosmos na statku Sojuz-30. Załoga połączyła się ze stacją orbitalną Salut-6 i na jej pokładzie wykonano zaplanowany program naukowy. Lądowanie (powrót z Kosmosu na Ziemię) nastąpiło 5 lipca w Kazachstanie. Lot trwał 8 dni, dokonano 126 okrążeń ziemi. Przy okazji ustanowiono kilka rekordów Polski (zatwierdzonych przez FAI – Międzynarodową Federację Lotniczą) m.in. wysokości – 363 km; prędkości lotu – 28 tyś km/h; tj., ok. 8 km/s; długotrwałości lotu – 190 godzin 03 minuty i 04 sekundy; zasięgu lotu orbitalnego 5.273.257 km i inne – czytamy na stronie internetowej http://hermaszewski.com/?strona=hermaszewski&kat=biografia&id=1 .

Kazimierz Netka

One Comment

  1. popędzili w stronę Boga na swoich ryczących maszynach. Z powrotem wrócili szybko nie przywieźli ani wiedzy ani też oświecenia umysłów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *