Afryka – Europa. Największy exodus w dziejach świata

Statki PLO z Gdyni przyjmują na swe pokłady emigrantów (nawet niemowlęta), którym grozi śmierć w Morzu Śródziemnym

Polacy ratują uciekinierów z Afryki

Pierwsze zapisy o masowej emigracji znajdujemy w Biblii. Wtedy, z Afryki, z Ziemi Egipskiej wyszli Hebrajczycy. Wędrowali na wschód, do Ziemi Obiecanej, przez Morze Czerwone. Od tamtych wydarzeń minęły tysiące lat. Teraz znowu trwa olbrzymi exodus (masowa emigracja, ucieczka z jakiegoś terytorium), o znacznie większych rozmiarach niż ten przedstawiony w Piśmie Świętym. Też z Afryki. Też przez morze; tyle, że znacznie szersze niż Czerwone. Mieszkańcy Afryki opuszczają swe ojczyzny, podążając na północ, przez Morze Śródziemne, też do ziemi obiecanej, czyli do Unii Europejskiej…

Tysiące uciekinierów z Afryki tonie w Morzu Śródziemnym. Tej fali uchodźców do Europy chyba nikt nie jest w stanie powstrzymać. Nie sposób też ocalać wszystkich uciekinierów, płynących na pontonach, przepełnionych łodziach. Niemal codziennie na Morzu Śródziemnym ogłaszane są alarmy i statki oraz okręty i samoloty, ratują rozbitków, często w ostatnich sekundach ich życia. Także polskie statki ratują Afrykańczyków.

W czwartek, 16 kwietnia 2015 roku, późnym popołudniem, po raz drugi w ciągu roku polski statek włączył się w ratowanie uchodźców z Afryki. Mv (motor vessel – statek motorowy) „Żerań” należący do Polskich Linii Oceanicznych SA w Gdyni, uratował blisko stu uchodźców. Wśród ocalonych jest dwoje niemowląt. Uratowani płynęli z Afryki, pontonem przez Morze Śródziemne, do Europy.

ZERAN Gdynia wyjście

Na zdjęciu: Statek „Żerań” w Gdyni. Źródło ilustracji: Polskie Linie Oceaniczne SA.

– Mv „Żerań”, pod dowództwem kapitana żeglugi wielkiej Karola Szarka, w godzinach późnopopołudniowych, biorąc udział w akcji ratowniczej na Morzu Śródziemnym, uratował 93 emigrantów dryfujących w pobliżu wód libijskich na tonącym, gumowym pontonie – informuje Roman Woźniak, prezes zarządu Polskich Linii Oceanicznych SA w Gdyni. – Udało się uratować wszystkie osoby: 71 mężczyzn, 19 kobiet i 3 dzieci w tym 2 niemowląt. Dwójce niemowląt, które były w stanie ciężkim, została udzielona pomoc medyczna. Wsparcia udzieliła włoska Marynarka Wojenna, która ze znajdującego się w pobliżu okrętu wojennego, przysłała helikopter z lekarzami na pokładzie. Teraz, wszyscy uchodźcy czują się dobrze.

Mv „Żerań” płynął z Włoch do Libii. Po przyjęciu poszkodowanych na pokład, musiał zawrócić. Skierował się ku włoskiej wyspie Sycylia, do portu Palermo. Tam, uchodźcy mają trafić do ośrodków pomocy. Polski statek spodziewany jest w Palermo w sobotę, 18 kwietnia, rano.

„Żerań” jest statkiem handlowym; przewozi m.in. ładunki toczne, czyli ro-ro. Nie ma warunków do przyjmowania dużej liczby pasażerów. Załoga, licząca 18 osób, udostępniła swe kabiny kobietom i dzieciom.

Kilka miesięcy temu, w lipcu ubiegłego roku, blisko setkę uciekinierów zabrała na swój pokład mv „Chodzież”. Ocaleni usiłowali dopłynąć do Europy na pontonie długości kilkunastu metrów. Gdy byli między Maltą i Libią, zaczęli wzywać pomocy. Groziło im utonięcie z powodu przepełnienia pontonu.

chodziez akcja ratownicza

Na zdjęciu: Ratowanie uchodźców przez marynarzy ze statku „Chodzież”, 17 lipca 2014 roku. Źródło ilustracji: Polskie Linie Oceaniczne SA w Gdyni.

Akcja ratownicza rozpoczęła się, podobnie jak teraz, w czwartek (17 lipca) po południu. Przeprowadzono ją w porozumieniu z RCC w Rzymie – Rescue Coordination Centre, które jest odpowiednikiem naszej Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w Gdyni. Ratownicy z tego RCC orzekli, że na takim pontonie rozbitkowie nie przeprawią się przez Morze Śródziemne i się utopią.

Załoga polskiego statku „Chodzież”, pod dowództwem kapitana żeglugi wielkiej Jacka Pietruszki, podjęła z „pokładu” tego pontonu 87 mężczyzn i 10 kobiet, w tym jedną w ciąży. Działo się to 100 mil morskich (około 186 km) na północ od Trypolisu.

chodziez sylwetka

Na zdjęciu: Kontenerowiec „Chodzież”. Źródło ilustracji: Polskie Linie Oceaniczne SA w Gdyni.

Statek PLO „Chodzież” szedł z włoskiego portu Genua do Misraty w Libii. Wiózł kontenery.

– Akcję ratowniczą zakończono w czwartek (17 lipca 2014 roku), około północy – powiedział nam Roman Woźniak, prezes zarządu PLO SA. – Uratowano wszystkich uchodźców. Statek, zgodnie z poleceniem włoskiego ośrodka koordynacji kierował się w stronę Sycylii, by przekazać uchodźców władzom włoskim.

Morskie centrum ratownicze w Rzymie najpierw ustaliło, który duży statek znajduje się najbliżej ludzi, którym grozi śmierć. Wybrano polską jednostkę i skierowano ją w rejon zagrożenia.

Dotarcie do uciekinierów zajęło „Chodzieży” około 6 godzin. Na szczęście, pogoda sprzyjała akcji ratowniczej, ale trzeba było prowadzić ją nocą.

Nie można było odmówić pomocy. Istnieje obowiązek ratowania ludzi na morzu. Polski statek został wybrany, bo był najbliżej pontonu, który w każdej chwili mógł się pogrążyć. Nie było też mowy o tym, by zawieźć uchodźców do Afryki, na przykład do Libii, dokąd „Chodzież” zdążała. Nie wiadomo, jakiej narodowości byli uratowani ludzie. W takich sytuacjach, pozbywają się dokumentów, by nie można było ustalić, z jakiego kraju pochodzą. Gdyby „Chodzież” skierowała się do Libii, niewykluczone, że niektórzy ocaleni wyskoczyliby do morza.

Masowe ucieczki z Afryki do Unii Europejskiej trwają już kilka lat. Najczęściej, uchodźcy próbują dostać się do włoskiej wyspy Lampedusa. Inny szlak wiedzie przez Turcję. Zdarzały się też ucieczki na statkach z Maroka, przez Cieśninę Gibraltarską. Uciekinierzy ukrywali się np. w kontenerach z podwójnymi ścianami.

Według prezesa Romana Woźniaka, teraz ucieczki z Afryki do Europy mogą się nasilić. Kończy się bowiem okres sztormów na Morzu Śródziemnym.

Od 1 listopada 2014 roku na Morzu Śródziemnym trwa Operacja Tryton, realizowana przez FRONTEX – Europejską Agencję Zarządzania Współpracą Operacyjną na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich Unii Europejskiej. Tryton ma na celu ratowanie zagrożonych uciekinierów. W operacji tej uczestniczy ponad 20 państw, w tym Polska. Agencja FRONTEX ma siedzibę w Polsce. Powstała w 2004 roku.

Kazimierz Netka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.