Jeszcze około 20 lat temu, niektórzy z tych co nie dawali w Rosji „wziatki” tracili życie. Teraz jest  bezpiecznie. Jak? O tym mówiono podczas spotkania w pomorskim Klubie Eksportera.

Fot. Kazimierz Netka.

Eksport do Rosji, Rumunii, krajów nadbałtyckich. Jest w Europie kraj, który rośnie w takim tempie jak Chiny… To może być dobry rynek zbytu dla polskich przedsiębiorstw – dowiedzieli się uczestnicy seminarium pt. „Litwa, Rosja i Rumunia – nowe kierunki rozwoju polskich przedsiębiorstw – Klub Eksportera”, zorganizowanego w ramach projektu: Pomorski Broker Eksportowy.

Coraz bardziej liczy się dobre rozpoznanie rynku…

Warto szukać rynków zbytu nawet na Dalekim Wschodzie. Polskim eksporterom, nie powinny jednak uchodzić klienci, którzy czekają na towary znad Wisły w sąsiednich krajach. Może się bowiem tak się stać, że wśród nich pojawi się obszar tak samo chłonny na nasze produkty i usługi, jak rynek w Państwie Środka. Te bliskie obszary spieniężania za granicą polskich produktów, powinny być wykorzystywane w większym stopniu. Do tego zmierza Pomorski Broker Eksportowy – wskazując szanse na tychże nieodległych terenach.

 

Fot. Kazimierz Netka

Eksportowi do Rosji, Rumunii, Litwy, a także do innych bliskich regionów Europy poświęcono kolejne spotkanie zorganizowane w ramach programu: Pomorski Broker Eksportowy. Cieszyło się ono popularnością większą niż spodziewali się organizatorzy; trzeba było dostawiać krzesła. Wykłady były bardzo interesujące, ale nie wszyscy wyszli z nich zadowoleni.

O tym, jakie możliwości wsparcia można uzyskać w ramach programu: Pomorski Broker Eksportowy, mówiła Dominika Czechowska – broker eksportowy z ramienia Regionalnej Izby Gospodarczej Pomorza, która była głównym, organizatorem tego spotkania 11 lutego 2019 roku, w hotelu Scandic.

Zainteresowanie eksportowaniem lub rozwojem swej zagranicznej ekspansji, nie muszą fatygować się z odległych powiatów województwa pomorskiego po wiedzę aż do Gdańska. Podobne spotkania w ramach Pomorskiego Brokera Eksportowego urządzane są również w mniejszych ośrodkach, powiatach, gminach. Dominika Czechowska zwróciła uwagę zgromadzonych na wsparcie finansowe, które mogą uzyskać zarówno eksportujący jak i dopiero zamierzający rozpocząć ekspansję gospodarczą w innych krajach.

Kto nie wie, czy jest w stanie podjąć taką działalność, czyli powiększyć zasięg swej firmy na zagranicę, może liczyć na wsparcie ze strony Pomorskiego Brokera Eksportowego. Ekspert przyjedzie i zbada potrzeby rozwojowe firmy. Pierwsza wizyta trwa około godziny. Kolejnym etapem jest m.in. uczestniczenie w seminariach, takich jak to, poświęcone eksportowi do Litwy. Rosji i Rumunii, zorganizowane 11 lutego. Eksporterzy, a także planujący sprzedaż za granicę, mogą otrzymać dofinansowanie wyjazdów zagranicznych na misje lub targi. Agencja Rozwoju Pomorza ułatwi spotkania z zagranicznymi kontrahentami. Wsparcie można zdobyć, uczestnicząc w konkursach.

Warto jednak pamiętać, że do każdego rynku trzeba podejść indywidualnie – mówiła Dominika Czechowska. Liczy się zarówno wygląd produktu jak i sposób jego dystrybucji, a nawet sposób pisania maili też może być istotny w niektórych krajach.

 

Fot. Kazimierz Netka

Jak to jest w Rumunii, Litwie, Łotwie, Estonii – mówił, Piotr Mazur, wiceprezes firmy SDA, wygłaszając wykład oraz przedstawiając swe własne doświadczenia i spostrzeżenia z ekspansji zagranicznej.

Każdy rynek zagraniczny może być zupełnie inny. Trzeba mieć na uwadze to, że Europa Środkowowschodnia jest rynkiem bardzo chłonnym na IT; staje się hubem jeśli chodzi o technologie informacyjne. W tym rynku warto zwrócić uwagę na Rumunię, gdzie wzrost jest szybszy niż w Chinach. Estonia zaś to kraj, w którym świetnie jest rozwinięty rynek dla IT. Łotwa zaś to jeden z najtrudniejszych krajów jeśli chodzi o polski eksport, bo społeczeństwo tamtejsze jest bardzo zróżnicowane i niezbyt otwarte na nowe produkty.

 

Fot. Kazimierz Netka

Oto najważniejsze wnioski – spostrzeżenia z wchodzenia na zagraniczne rynki przez firmę SDA:

1. Pokora i ciągła nauka. Rumuni oczywiście mogą słuchać wykładów po angielsku, ale pragną uczyć się trudnych procesów po rumuńsku. W krajach nadbałtyckich język „własny” nie był wymagany, wystarczyło posługiwanie się angielskim. Jednak na Rumunię warto zwrócić uwagę, bo rynek ten będzie się rozwijał najszybciej w naszym regionie

2. Prawnicy i lokalne prawo. Okazuje się, że warto, a nawet trzeba, zainwestować w dobór odpowiednich prawników. To, że prawo jest, nie znaczy, że ono obowiązuje. Zbyt często może być zmieniane. Czasami konieczne okazywało się potwierdzenie, że firma nie zalega ze składkami ZUS w Polsce. Nazwę przedsiębiorstwa w Rumunii trzeba najpierw zarejestrować. Potem jednak można się rozczarować, bo urząd powie, że nazwa nie może być przyjęta, gdyż zawiera słowo w Rumunii niedozwolone. Na zarejestrowanie nowej można tam stracić dodatkowo 3 miesiące.

W Łotwie tłumaczy się imiona i nazwiska na język lokalny.

Najpewniejszym krajem, jeśli chodzi o rejestrację spółki, jest Estonia. Tam składa się wniosek o e-obywatelstwo i dzięki temu tradycyjnej formy podpisu już się prawie nie stosuje, tylko podpisuje się dokumenty elektronicznie.

3. Analiza i znaczenie nowego rynku. W Rumunii Bukareszt jest miastem europejskim. Z dala od stolicy może być inaczej .

4. Kultura biznesowa. Estonia jest krajem bardzo interesującym jeśli chodzi o otwartość biznesu. Kraj ten nie ma dużego rynku wewnętrznego; nastawia się głównie na zagraniczne i jest prawie skandynawskim. Produkty w Estonii wykonywane są w sposób globalny. Stamtąd pochodzi skype. Estonia jest otwarta na imigrantów.

W Łotwie biznes prowadzi się najtrudniej. Wynika to między innymi z tego, że połowa mieszkańców to Łotysze, a połowa to Rosjanie i trzeba się zdecydować, jakim językiem się posługiwać. Warto mieć na uwadze, wchodząc do państw nadbałtyckich, że w Rydze i Wilnie razem jest mniej obcokrajowców niż w Tallinnie.

5. Produkt, który masz – czy on coś znaczy na rynku, na którym chcesz go sprzedawać? Warto na początek wejść z podstawową wersją produktu, tak jak w Polsce wchodzą na rynki startupy.

 

Fot. Kazimierz Netka

Czego się nauczyliśmy? – tu prezes Piotr Mazur podał przykłady, które mogą zadziwiać. Otóż okazało się, że dotychczasowe osiągnięcia firmy zdobywającej nowy obszar sprzedaży, znaczyły tam niewiele. Trudno zarządzać na rynku, na którym jesteśmy fizycznie nieobecni. Największe wyzwania to: ludzie, procesy, jakość. Trzeba weryfikować postępy prac. Nie każdemu zatrudnionemu się śpieszy. Na przykład, zwlekano z rozpoczęciem kampanii reklamowej w piątek, odkładając to do poniedziałku. Stracono trzy dni.

O szansach, możliwościach, niespodziankach w ekspansji na rynek rosyjski mówił Walerij Pryżkow, reprezentujący IPS International.

Walerij Pryżkow nie przygotował prezentacji ani informacji na piśmie. To nie wszystkim uczestnikom seminarium przypadło do gustu. Na pytania, gdzie czego szukać, odsyłał do stron internetowych. Na szczęście, w rozmowach kuluarowych, w ramach tzw. networkingu, udzielał szczegółowszych informacji.

 

Fot. Kazimierz Netka

Rosja to kraj niezwykły chociażby z tego względu, że jest tam 11 pasów (stref) czasowych. Gdy mieszkańcy Kamczatki kładą się spać, w Kaliningradzie ludzie wstają z łóżek – mówił Walerij Pryżkow. Prelegent nawiązał do sankcji nałożonych na Rosję. Efektem ich było na przykład rozwijanie produkcji we własnym zakresie, np. soku z własnych jabłek. Duże ilości jabłek Polska eksportowała do Rosji przed wprowadzeniem sankcji. Rosja to bardzo dobry kraj do współpracy, liczący 150 milionów potencjalnych konsumentów. To lepszy rynek zbytu niż w jakimkolwiek kraju Unii Europejskiej – mówił Walerij Pryżkow. Rosja to kraj słowiański. Około 20 lat temu, kraje poszły w odmiennych kierunkach, Rosja – w swoim, Polska w kierunku zachodnim. Zaczynałem biznes w latach 90 – mówił Walerij Pryżkow. Wspomniał, że to były niezbyt przyjemne czasy, trzeba było płacić haracze, a kto nie płacił – nie żyje – takie sytuacje też się zdarzały. W urzędzie na biurku były dwa napisy: Nie dawać łapówek i nie palić. Gdy przychodził klient, urzędnik mówił: na początek zapalimy…

Inna anegdota dotyczy porównania tego, co istniało w Polsce i w Rosji. Gdy w Polsce w urzędzie mówiono petentowi: nie, to zwykle nic nie załatwił. W Rosji jeśli ktoś usłyszał słowo: nie, kontynuował rozmowę mówiąc: a ile to kosztuje?

Jak więc sprawdzać kontrahentów? Przez internet – radził Walerij Pryżkow. Wskazywał też na Pomorskiego Brokera Eksportowego, mówiąc, ze on jest w stanie pomóc.

Rosja to kraj duży. Podatki wpływają do Moskwy, a potem są dystrybuowane do mniejszych miast w formie dotacji. Jednak inwestowanie w Krym jest najważniejsze.

Polecam Obwód Kaliningradzki – zachęcał Walerij Pryżkow. Tam powstała specjalna strefa. Wyprodukowane w tym Obwodzie towary, mogą być korzystnie sprzedawane w państwach, które wraz z Rosją utworzyły związek celny.

W Kaliningradzie jest tania siła robocza. Wykorzystali to Niemcy, budując tam fabrykę telewizorów. Gotowe produkty sprzedają w Niemczech.

W Rosji wiele się zmienia; już więcej niż łapówki, znaczą dobre kontakty. Z funkcjonowaniem gospodarki i administracji państwowej różnie jednak bywa. Trzeba wiedzieć, ze poczta dostarcza paczki z opóźnieniem 2 miesięcy i to też odzwierciedla charakter tamtejszej rzeczywistości gospodarczej, co polscy eksporterzy powinni brać pod uwagę.

Więcej wiadomości można znaleźć na stronie: brokereksportowy.pl .

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: Pulsarowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *