Na specjalnym torze w Borkowie. Tekst: Włodzimierz Amerski Zdjęcia: z archiwum Marcina Gołąbka

Gołąbek latający na… motorze /?/

Znak zapytania na końcu tytułu jest o tyle zasadny, bo w jaki sposób oswojony „ptak”, jakim jest dwunożny Gołąbek, może latać na pojeździe dwukołowym? Ano może, i to radzi sobie z tym coraz lepiej. Zaczął tej sztuczki dopiero dwa lata temu, a już jest klasyfikowany w wyścigach Mistrzostw Polski. Jaki to sztukmistrz, dowiemy się za chwilę.

G 11 IMG_8330

Około 100 zawodników i zawodniczek stanęło do rywalizacji podczas finałowej rundy Mistrzostw Polski w Motocrossie, które zostały rozegrane  5 – 6 września w gdańskim Borkowie. Na specjalnym torze o długości 1600 metrów ścigały się motocykle crossowe i quady. Mimo kapryśnej pogody, nie brakowało emocji, ryku silników i ewolucji wykonywanych przez zawodników.

G 5 FullSizeRender

W zawodach Pucharu Pomorza startować mógł każdy zawodnik posiadający licencję B, C oraz zawodnicy bez licencji. Nowi uczestnicy zawodów Pucharu Pomorza, którzy przystąpili do egzaminu na licencję musieli m.in. posiadać sprawny motocykl. Jego przegląd przed zawodami oferował serwis Mxwójcik. Trzeba też było posiadać zaświadczenie od lekarza sportowego wypisane w książeczce lekarskiej, którą można otrzymać w siedzibie klubu GAMK Gdańsk.

Fot. W+éodzimierz Amerski 180

Aby wyjechać na tor, na głowie trzeba było mieć atestowany kask oraz kompletny stój motocrossowca. No i należało opłacić stosowne wpisowe około 90 zł.

Fot. W+éodzimierz Amerski 172

W sobotę 5 września od rana prowadzone były treningi, a start pierwszego wyścigu nastąpił o godzinie 15. W niedzielę zaś po porannych treningach o 10.30 wystartował wyścig kwalifikacyjny, a finałowe rozpoczęły się o godzinie 13. I wtedy właśnie zaczęło padać i zrobiło się niezbyt przyjemnie. Ba, można nawet stwierdzić, że na całym torowym obiekcie zrobiło się bardzo ślisko, a tym samym niebezpiecznie.

Tylko najodważniejsi i obeznani z takimi trudnymi warunkami na piaszczystym torze, chyba intuicyjnie wyczuwali, jak się zachować podczas lotu w powietrzu, mając oba ramiona niczym skrzydła wysunięte w bok. Z tymi trudnymi warunkami poradził też sobie nasz opisywany gdański Gołąbek i za to należą mu się słowa uznania. Tym bardziej, że jak przypomnę, fruwania na motorze zaczął się uczyć dopiero niedawno temu.

Fot. W+éodzimierz Amerski 182(Fot. 182)

On, z uwagi na swój wiek zaledwie 12 lat, z numerem 10 startował w klasie silnika o pojemności 85 cm sześć. Chociaż na torze w gdańskim Borkowie w Pucharze Pomorza mógł wystartować każdy. Te zawody Pucharu Pomorza to już tradycja. Są to wyścigi klasy OPEN zawodników z licencją B, C i zawodników, którzy chcą przystąpić do licencji (czyli motocykle: 125 2t, 250 2t, 250 4t, 450 4t). Przyznaję, te techniczne symbole są chyba tylko dla wtajemniczonych.

G 2 MG_2207

Jan Gołąbek, bo o nim tutaj mowa i stąd to jego przyrównanie do ptaka, zaczął jeździć na torze crossowym dwa lata temu ale jest to jego pierwszy sezon startowy. Dosiada dwukołowy pojazd o pojemności 85 cm sześć. Ma do dyspozycji dwa takie motory. Na tej pojemności silnika będzie się mógł ścigać do 14 roku życia. Bo jest tak, że do 7 lat masz motor o silniku o pojemności 50 cm sześć, a mając powyżej 7 lat 65 cm sześć.

Fot. W+éodzimierz Amerski 177

Zapytałem Marcina (na powyższym zdjęciu), ojca naszego latającego Gołąbka, dlaczego ukierunkowali swojego syna na tą dyscyplinę sportu? Odpowiedział mi, że kiedyś za młodu chodził często na żużel. I to zamiłowanie do ryku silnika i zapachu benzyny pozostało mu do dzisiaj. Jankowi daliśmy możliwość wyboru, a on nie wahając się, wybrał motocross, bo uważa iż cross to totalnie coś innego. Tutaj można wykazać się sporymi umiejętnościami i taktyką walki.

Mama naszego Gołąbka, pani Jadwiga, zaaprobowała wybór crossu jako dyscypliny sportu dla swoich dwóch synów (bo jest jeszcze młodszy 6-letni Filip) i obecnie obydwoje rodziców są bardzo zaangażowani w życie sportowe swoich dzieci. Kiedy nadchodzi sezon startowy wszystko jest planowane pod kalendarz zawodów.

Fot. W+éodzimierz Amerski 179

W ich busie, którym wspólnie jeżdżą po Polsce na zawody, mają z tyłu sypialnię i kuchnię. Podobnie jak pozostali na wydzielonym placu zawodów rozstawiają obok wozu duży namiot i to stanowi ich box. Pod ręką muszą mieć wszystkie narzędzia, części zapasowe, myjnię przenośną, a nawet parasole i kalosze jak raptem zacznie padać deszcz. A starty są wyznaczone na konkretną godzinę i mimo rzęsistego deszczu, nie ma zmiłuj się.

Fot. W+éodzimierz Amerski 183

Trzeba syna wyekspediować na linię startu i basta. On też musi mieć na sobie nałożony odpowiedni strój, ochraniacze i kask. I musi sobie radzić ze śliskim torem i przeciwnikami.

Fot. W+éodzimierz Amerski 194

Zawody rozpoczęły się od treningu kwalifikacyjnego. Janek zajął w nim 18 czas uzyskując 2,55 minuty. Wykonał pięć okrążeń po torze o długości 1600 m. Podczas zawodów odbywają się dwa wyścigi, tj. 20 minut jazdy plus dwa okrążenia. Maksymalnie może pojechać 40 zawodników.

Podczas Mistrzostw Polski w szóstej rundzie Janek Gołąbek zajął 16 miejsce z sumą punktów 48, mijając linię mety, odpowiednio na 18 i 16 pozycji w dwóch biegach.

Z tego samego klubu gdańskiego Filip Bukowicz (80 pkt Suzuki)) jest trzeci, a Mikołaj Świętochowski jest 17 ( 46 pkt Kawasaki), a Oskar Chwalik (46 pkt KTM) jest na miejscu 18.

Były to ostatnie zawody z cyklu Mistrzostw Polski. Łącznie we wszystkich rundach MP sezonu 2015 uczestniczyło 35 zawodników z całego kraju. Po zakończonym sezonie Janek zajął 13 miejsce w klasyfikacji ogólnej. Oprócz Mistrzostw Polski Janek startuje również w Mistrzostwach Polski Strefy Północnej gdzie po siódmej rundzie zajmuje wysokie siódme miejsce na 34 sklasyfikowanych.

G 16 FullSizeRender

Na koniec naszego spotkania na torze w Borkowie, dopytuję ojca Janka Gołąbka, dlaczego dwóch swoich synów kształci poprzez sport?

– Ja po zakończeniu kariery sportowej, grając przez sporo lat w drużynie rugby Ogniwa Sopot i AZS AWFiS Gdańsk, marzyłem zawsze, aby moje dzieci były również sportowcami. Sport kształtuje charakter, uczy wytrwałości i systematyczności oraz pozwala uwierzyć w siebie przez pokonywanie swoich barier. Po konsultacjach z żoną wyszliśmy z założenia, że po co nasi synowie mają spędzać wolny czas przed monitorem komputera grając w różne gry, w tym i sportowe, skoro sami mogą czynnie w nich uczestniczyć.

Janek powąchał zapachu przepalanej benzyny, wsłuchał się w warkot silnika i od razu poczuł się jak prawdziwy mężczyzna. Zaczął jeździć z rodzicami na systematyczne treningi z trenerem Marcinem Wójcikiem w szkole motocrossu MxWójcik. Jego 6-letni brat Filip również już próbuje swoich sił na pojeździe o pojemności 50 cm sześć.

Fot. W+éodzimierz Amerski 186

Ojciec Janka jest jednocześnie sponsorem, mechanikiem, trenerem, psychologiem, motywatorem. Jak twierdzi, ten sport uczy wspólnoty, przełamywania barier, uczy wiary w siebie i walki mimo różnych przeciwności losu.

Teraz zostały jeszcze dwie rundy Mistrzostw Strefy Północnej w Giżycku 20.09.15 i ostatnia w Kwidzynie 11-go października. Po tych zawodach, team Gołąbków zaczyna treningi wytrzymałościowe oraz siłowe, a w ferie zimowe – jak budżet pozwoli – wyjeżdżają na dwutygodniowe zgrupowanie do Hiszpanii w okolice Blanes, wraz z trenerem Marcinem Wójcikiem. Dobrze mieć takich rodziców. Jasiek i Filip twierdzą, że mają najlepszych rodziców na świecie!

G 7 IMG_0239

Ale trzeba zważyć, że motocross jest wyczerpującą finansowo dyscypliną sportu. Dlatego bardzo zachęcamy do współpracy sponsorskiej oferując reklamę, wyniki oraz świetną atmosferę na zawodach i treningach!

Podaję link do klasyfikacji sezonu motoresults.pl wyniki.

W grupie Janka wspólnie trenują i startowali też na torze w Borkowie jego rówieśnicy, jak np. Filip Bukowicz, Oskar i Maksymilian Chwalikowie, Szymon Harańczyk i Mikołaj Świętochowski. W klasyfikacji klubowej juniorzy ci zdobyli krajowe mistrzostwo, o czym piszemy oddzielnie.

Tekst: Włodzimierz Amerski

Zdjęcia: z archiwum Marcina Gołąbka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.