Stocznia. Miasto niedokończone. Co dalej? Być może za kilka dni dowiemy się, czy tereny postoczniowe w Gdańsku mają szansę trafić na listę UNESCO. Od tego wpisu zależy sposób zagospodarowania, zabudowy. Chodzi o historyczny teren liczący 75 hektarów. To znacznie więcej niż powierzchnia państwa Watykan…

Fot. Kazimierz Netka.

Debata nad przyszłością kolebki współczesnej demokracji europejskiej

W Polsce, w Stoczni Gdańskiej, zaczęły się w 1980 roku znaczące przemiany społeczne. Otwarły one drogę do wolności wielu państwom. Z czasem świat zapomniał o tym i na pierwszym miejscu znalazło się obalenie Muru Berlińskiego. Mamy szansę odzyskać pierwszeństwo, jeśli tereny Stoczni Schichaua i Gdańskiej zostaną wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. Z umieszczeniem gdańskich terenów postoczniowych w tym rejestrze wiąże się sposób ich zagospodarowania. O tym była mowa 14 lipca 2021 roku, podczas spotkania pt. „Tereny postoczniowe – wizja i wpływ – debata”.

W środę 14.07, o godz. 18.00 Europejskie Centrum Solidarności zaprasza na debatę, jak rozwój inwestycyjny terenów postoczniowych wpływa na tkankę miasta. Czy starania o wpisanie terenów postoczniowych na listę światowego dziedzictwa UNESCO uczynią z tego miejsca skansen? A może wręcz przeciwnie – powstanie tętniąca życiem dzielnica? – poinformowała nas Grażyna Pilarczyk – Główny specjalista ds. komunikacji i PR w Europejskim Centrum Solidarności.

Fot. Kazimierz Netka.

Debata odbędzie się w ogrodzie zimowym ECS. W dyskusji „Stocznia. Miasto niedokończone. Co dalej? Rozmowy o przestrzeni i tożsamości” udział wezmą: Alan Aleksandrowicz – zastępca prezydenta Gdańska ds. inwestycji; prof. Piotr Lorensz Politechniki Gdańskiej – urbanista, architekt miasta Gdańska; prof. Jacek Dominiczak – architekt z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku; dr Monika Arczyńska – architektka, Politechnika Gdańska, pracownia A2P2; Barbara Marchwicka – urbanistka, pełnomocnik prezydenta miasta Gdyni ds. przestrzeni publicznych; Igor Strzok, architekt, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków. Moderatorem będzie Andrzej Trzeciak, historyk i historyk sztuki, autor książki „Stocznia Gdańska. Miejsca, ludzie, historie” (wyd. ECS, 2019) z Europejskiego Centrum Solidarności. Wydarzenie jest częścią projektu ZROZUMIEĆ SIERPIEŃ, w którym w tym roku przewodnim tematem są tereny postoczniowe i szeroko rozumiane sąsiedztwo ECS – poinformowała Grażyna Pilarczyk – główny specjalista ds. komunikacji i PR w Europejskim Centrum Solidarności.

Skorzystaliśmy z tego zaproszenia i przysłuchiwaliśmy się wypowiedziom ekspertów. Na spotkanie nie mógł przybyć Alan Aleksandrowicz – wiceprezydent Gdańska. Poniżej przedstawiamy niektóre wątki tej debaty.

Fot. Kazimierz Netka.

O zabudowie terenów postoczniowych w Gdańsku dyskutuje się już około ćwierci wieku. Nad odbudową Głównego Miasta Gdańska po II wojnie Światowej zastanawiano się dwa lata. Obecnie rozpoczyna się w Gdańsku kolejny etap odbudowy – tym razem właśnie terenów postoczniowych, zabytkowych.

Jak ma ta rewitalizacja, odtwarzanie, ocalanie, utrwalanie zabytkowej substancji, ale zwanej też Młodym Miastem wyglądać? Czas najwyższy podjąć ostateczną decyzję. Za kilka – kilkanaście dni może zapaść decyzja, czy tereny postoczniowe w Gdańsku mogą zostać wpisane na Światowa Listę Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO. Poinformował o tym Basil Kerski – dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności, inaugurując debatę.

Gdańsk to jedna z kolebek europejskiej demokracji. Dlatego, tak ważne dla przemian tereny postoczniowe, powinny być w odpowiedni sposób potraktowane podczas planowania ich zabudowy, rozwoju. Powstaje współczesna wizja II fali odbudowy miasta Gdańska.

Gdy przystępowano do odbudowy Głównego Miasta Gdańska po II wojnie światowej, dyskusje trwały dwa lata. Rozmowy na temat zagospodarowania terenów postoczniowych, trwają już ćwierć wieku – mówili uczestnicy spotkania. Debaty zaczęły się zaraz po ogłoszeniu upadłości Stoczni Gdańsk. Jednak 20 lat temu obiektów poprzemysłowych nie hołubiono tak, jak teraz. Była mnogość wysłuchać różnych osób, dużo rozmów, ale brakuje syntezy. Mówiono, że trzeba zatrzymać burzenie stoczni. Nie słuchano tych, którzy są sygnalistami. Dzisiaj jest już trochę za późno. Do zagospodarowania są tereny, liczące 75 hektarów; po Stoczni Gdańsk.

Fot. Kazimierz Netka.

Gdańsk jest fenomenem na świecie, w związku z jego hybrydową odbudową – przestrzeni publicznej. Miasto odradza się dzięki zachowaniu siatki ulicznej. Tak samo trzeba postąpić na terenach postoczniowych. Dzięki dawnej siatce ulic, Gdańsk przetrwał.

Miesiąc temu została reaktywowana Rada Interesariuszy Młodego Miasta. Jednak, pojawianie się wariantu konserwatorskiego sprawia, że trudno planować tereny postoczniowe jako dzielnicę miejską. Tym bardziej, że plany konserwatorskie przewidują odbudowę muru stoczniowego, który oddzieli tereny postoczniowe od miasta.

Brak właściwego nadzoru konserwatorskiego spowodował, że niektóre zabytki zniknęły. Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: na ile zależy nam na dziedzictwie związanym z powstaniem Solidarności. Czy chcemy, by zostały ocalone obiekty, w których powstawał i umacniał się ten unikatowy ruch społeczny i żeby wyraźnie utrwalone zostało to w pejzażu miasta? Można stworzyć dzielnicę łączącą tradycje dziedzictwa postindustrialnego z historią Gdańska – mówiono podczas debaty „Stocznia. Miasto niedokończone. Co dalej? Rozmowy o przestrzeni i tożsamości”.

Kazimierz Netka

Czytaj również na portalu: Pulsarowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.